Na wstępie przyznaję się bez bicia, że ostatnio strasznie zaniedbałam bloga. Zawsze wypadało mi coś co uniemożliwiało mi napisanie kolejnego posta i ograniczało zaglądanie na Wasze blogi. Brak czasu też mi tego nie ułatwiał. Obiecuję nadrobić zaległości i częściej umieszczać notki :)
Dzisiejszy post będzie dotyczył Meteorytów Guerlain o których słyszał już chyba każdy. Jedni są nimi zachwyceni a inni nie widzą po ich użyciu żadnego efektu. Ja bez wątpienia dostrzegam ich magię i używam je w codziennym makijażu.
Pamiętam, że moje pierwsze meteoryty otrzymałam około 5 lat temu. Naczytałam się tylu pozytywnych opinii, że musiałam je mieć. Napisałam list do św. Mikołaja (czyli męża ) i znalazłam upragniony prezent pod choinką - odcień Beige Chic :) Po pierwszym użyciu nie doznałam zachwytu, ale im dłużej je stosowałam tym większą różnicę zaczęłam dostrzegać. Po użyciu kuleczek buzia wyglądała promiennie, rysy zostały złagodzone a makijaż stał się kompletny. Śmiało mogę porównać, że to tak jakby postawić kropkę nad i. Pokochałam je i widziałam dużą różnicę w wyglądzie twarzy jeśli ich nie nałożyłam. Od tamtego czasu używam ich codziennie i muszę przyznać, że są niesamowicie wydajne. Do dzisiejszego dnia mam jeszcze te pierwsze kuleczki i myślę, że spokojnie starczą mi do końca tego roku. Jedynie opakowanie pozostawia wiele do życzenia, bo tektura prawie się rozwaliła, ale mniejsza o to ;)
Z racji tego, że moich meteorytków jest już co raz mniej w opakowaniu zaczęłam rozglądać się za nowymi. Tym razem padło na Météorites Perles Iluminating Powder ( 229zł ) - kolekcja wiosenna. Odcień 03 Medium.
Pierwszą różnicą jaką dostrzegłam pomiędzy posiadanymi przeze mnie wersjami pudru to pudełeczko. W nowej wersji srebrne, eleganckie, metalowe i bardzo łatwe w otwieraniu (w przeciwieństwie do moich starych kuleczek). Drugą różnicą jest gramatura ( 25 g ), niestety cena wzrosła a ilość pudru zmalała. Zapach pozostał ten sam - kwiatowy, pudrowy, dla mnie piękny.
Natomiast jeżeli chodzi o działanie to pomimo, że Beige Chic bardziej mnie urzekły to urok meteorytów z nowej kolekcji odkrywam stopniowo każdego dnia. Kiedyś w ramach testu nałożyłam puder tylko na pół twarzy i różnica była niesamowita. Wyrównują koloryt, sprawiają, że twarz staje się promienna, jakby delikatniejsza. Idealnie wykańczają makijaż. Nadają naszej cerze świeżości.
Dodam, że potrafią być zbawienne jeżeli zdarzy nam się nałożyć za dużo różu na policzki :) Wystarczy nałożyć puder w to samo miejsce co róż i mamy czary mary ;) Placki znikają a róż wygląda tak jak powinien :)
Obawiam się, że jestem po prostu od nich uzależniona ;)
Poniżej wklejam zdjęcie z meteorytami na buzi, chociaż nie ma szans, żeby zdjęcie oddało efekt widoczny gołym okiem ;)






