Wychodzę z założenia, że nic tak nie dodaje świeżości, koloru i zdrowego wyglądu naszej twarzy jak róż do policzków. Ważne więc jest, żeby to był produkt dobrze dobrany do naszej cery i dobry jakościowo. Dla mnie numerem 1 jest róż do policzków Chanel.
Uwielbiam ten kosmetyk za to, że nie można zrobić sobie nim krzywdy w postaci nałożonej zbyt dużej ilości produktu na policzki - czyli przysłowiowe "placki" nam nie grożą. Możemy stopniowo zwiększać efekt jaki chcemy uzyskać. Łatwo go nałożyć i rozetrzeć.
Jest to najbardziej wydajny kosmetyk jaki kiedykolwiek miałam. Zakupiłam go około 3 lata temu, używam praktycznie codziennie i nie zużyłam nawet połowy. Zdaję sobie sprawę, że jego data ważności dawno się skończyła ( 18 miesięcy od otwarcia ), ale ja nie widzę różnicy i nic mi nie wyskakuje, więc na pewno go nie porzucę:)
Róż ten daje śliczne, aksamitne wykończenie. Utrzymuje się na policzkach prawie cały dzień, chociaż fakt faktem, że z każdą kolejną godziną staje się co raz mniej widoczny.
Zapachu praktycznie nie ma, wąchając go w pudełku czuć taki zwykły zapach pudru, ale po nałożeniu go już nic nie czuć.
Chanel Joues Contraste ma eleganckie, proste a za razem śliczne opakowanie. Do różu dołączone jest lusterko i pędzelek, który według mnie nie nadaje się do nakładania różu, ewentualnie jeśli ktoś chce może sobie nanieść nim jakieś poprawki w ciągu dnia, ale z tym trzeba uważać.
Posiadam odcień 82 Reflex i już przymierzam się do zakupu innego koloru :)
Bez wątpienia jest to kosmetyk ,który mogę polecić w 100%. Fakt nie jest tani, ale patrząc chociażby na jego niesamowitą wydajność moim zdaniem wart jest swojej ceny:)